Rytm bębnienia przypomina puls krwi i pomaga człowiekowi dotrzeć do swoich pierwocin. Jak jednak z ogromnego kieliszka do jajek wydostać dźwięk? Poradnik dla fascynatów życia.
Wyobraź sobie pokaźny kieliszek do jajka – niech ma kilkadziesiąt centymetrów wysokości i około 30 cm średnicy w czaszy. To da ci pojęcie o kształcie każdego djembe (czytaj: dżembe) - przedstawiciela licznej rodziny bębnów. Niektórym instrument kojarzy się z klepsydrą, lecz bardziej jest jednak podobny do kielicha (w którym wyraźnie zaznacza się odrębność nogi i czary), niźli do symetrycznego, starożytnego czasomierza.
Korzenie
Są zaiste imponujące: sięgają bowiem prapoczątków naszego gatunku. Przedstawiciele Homo sapiens bębnili już od zarania swych dziejów we wszystkie możliwe powierzchnie, które w jakikolwiek sposób można było zmusić do wytworzenia dźwięku i uzyskania rytmu. Djembe to produkt wielopokoleniowej ewolucji przeróżnych bębnopodobnych instrumentów. Pochodzi prawdopodobnie z Afryki Zachodniej – do dziś jest to tam najczęściej spotykany instrument, w który uderzają zarówno malutkie dzieciątka, jak i leciwi już seniorzy rodów. Djembe związane jest z afrykańskim ludem Mandé – jak wszyscy Afrykańczycy kochają rytm i są od niego muzycznie uzależnieni. Członkowie wspólnoty Mandé grali na bębnach przy każdej okazji: świąt, obrzędów, i bezokazyjnie również, np. w chwili wolnej – bo to ponoć najlepszy pretekst do sięgnięcia po djembe. Bębny pełniły też ważną rolę w czasach wojen: informowały o ataku, ostrzegały przed niebezpieczeństwem i demonicznym rytmem zagrzewały do walki. Mandé migrowali, a wraz z nimi wędrowały djembe i tak rozprzestrzeniły się po całej Afryce, a potem stały się znane na innych kontynentach. Ich popularność gwałtownie wzrosła na początku XX wieku, gdy Europejczycy zainteresowali się Czarnym Lądem pod kątem trochę odmiennym od korzyści kolonialnych.
Kielich rytmu
Djembe, klasyfikowane jako membranofon, ma kształt kielicha wspartego na nodze. Wystrugane z drewna czara i noga są ze sobą połączone w jedną, niepodzieloną całość. Na wierzch czary naciąga się skórę – pierwotnie pochodziła z antylop. Dziś w tradycyjnych, oryginalnych wyrobach afrykańskich zastępuje ją skóra koźla lub bydlęca, a bywa, iż bębni się na membranie syntetycznej. Skórę naciągają na kielichu specjalnie uformowane plecionki ze sznurka, albo nowocześniej – przytrzymują ją śruby wkręcane do czaszy. Dzięki tym patentom można regulować naciąg membrany skórnej - to sposób na strojenie djembe dla osiągnięcia pożądanego brzmienia. Producenci oferują również instrumenty, w których nie da się zmieniać naciągu membrany.Djembe można świetnie dopasować rozmiarami do wieku muzyka. Dla maluchów robi się filigranowe instrumenty – niewiele ponad 10 cm średnicy. Duzi i doświadczeni mogą grać na bębnach, które mają nawet 50 cm średnicy czary! Wirtuozi gry na djembe „wędrują” z instrumentem po scenie podczas koncertu – zawieszają wówczas na sobie bęben na specjalnych szelkach, przymocowanych do kielicha djembe. Jeśli szukasz dobrego djembe, kieruj się zasadą profesjonalistów: dobry bęben nie jest tani. By dobrze brzmiał, musi mieć świetnie dobrane proporcje między nogą a czaszą; czara musi posiadać określoną średnicę i głębokość misy, a nawet odpowiednie kąty nachylenia ścianek. Od tych wartości zależy cała moc rezonatora czyli kielicha djembe. Najważniejszy podobno jest otwór między nogą i czaszą – od jego średnicy zależy jakość dźwięku i całość brzmienia bębna. Drobna korekta średnicy tej dziury i djembe może zupełnie inaczej zabrzmieć – jak? To ponoć nieprzewidywalne zjawisko…Gatunek drewna, z którego wykonuje się korpus bębna zależy od rejonu, z którego pochodzi instrument i od kaprysu wytwórcy. W Afryce djembe robi się z drewna afrykańskich gatunków, a w Polsce – z naszych jaworów, brzóz czy wierzb.
Wyczarować rytm…
… można raz dwa! Wystarczy tylko uderzyć w membranę raz, a potem jeszcze raz i tak dalej… Kiedy pomiędzy kolejnymi uderzeniami zachowasz odpowiedni czas i zsynchronizujesz pojawiające się dźwięki, uzyskasz rytm. Nasze życie to jeden wielki rytm: snu i czuwania, zmian pór roku, pośpiechu i relaksu, bicia serca, bębnienia kropli deszczu o dachówki, kroków w tańcu i wielu innych cyklicznych wydarzeń. Dzięki bębnieniu w delikatną skórę djembe wyczarujesz powolne uderzenia rozkołysanego dzwonu, przyspieszysz tempo na wspomnienie żwawego marszu lub gorącej latynoskiej samby, a także wprawisz rytm w szaleńcze tempo końskiego galopu czy hipnotycznego pogo. To wszystko uczynisz tylko ty i twój instrument. Nie zapomnij, by przed sesją ściągnąć z dłoni wszelkie pierścionki, sygnety i bransolety. Biżuteria mogłaby uszkodzić delikatną skórę membrany – i twoją też! Zanim zaczniesz grać, pomyśl o radości i uczuciu frajdy, których zaraz doświadczysz – to będzie taka mini – koncentracja przed sesją. Wybębnij basy mocnymi, zdecydowanymi, ale szybkimi uderzeniami otwartą dłonią w środek membrany. Poznaj dźwięk tonów środkowych, gdy otwartą, wyprostowaną dłonią z lekko naciągniętymi palcami (bez udziału kciuka!) uderzysz w skórę w pobliżu krawędzi djembe. A kiedy trzeba, zastosuj wysokie, przenikliwe „slapsy”, gdy lekko wygniesz dłoń w łuk i pozwolisz luźnym i rozłączonym palcom (również z odwiedzionym w bok kciukiem) opaść na membranę pierwszym, by dopiero za nimi na błonę opadła reszta dłoni. Nie próbuj mieszać do uderzeń typu tony środkowe i „slapsy” kciuków, bo możesz szybko uszkodzić sobie palce i na długo pozbawić się przyjemności tworzenia rytmu.Jeśli jesteś początkującym bębniarzem, usiądź na krześle, a djembe przytrzymuj nogami. Gdy poczujesz się pewniej w grze, a rytm zacznie tak wchodzić ci w krew, że zaczniesz podrygiwać w takt uderzeń bębna, nie hamuj tego odruchu, tylko dopasuj do djembe szelki, instrument przytrzymuj udami i tańcz do woli w swoim radosnym tempie, zgodnym z uderzeniami w membranę. Wszelki rytm podobno wywodzi się z lędźwi – możliwe, bo właśnie w tamtych okolicach ciała umieścisz djembe. Ty i djembe możecie razem radośnie podrygiwać i cieszyć się fenomenalnym wpływem rytmu na poprawę samopoczucia: zarówno publiczności jak i wykonawcy. Kiedy osiągniesz w bębnieniu wirtuozerię, staniesz się być może sławnym djembefola – mistrzem gry na djembe. W Afryce jest ich dość sporo, ale w Europie to wciąż garstka ludzi.W Afryce tworzy się narodowe zespoły przybliżające na koncertach widzom z całego świata kulturę Czarnego Lądu. W koncercie, w zbiorowym bębnieniu, bierze udział nieraz kilkudziesięciu mistrzów gry na djembe. W skład tych grup wchodzą tylko najlepsi z najlepszych. I oni też często, kiedy kończą karierę estradową, zakładają na całym świecie szkoły uczące umiejętności gry na afrykańskich instrumentach.
Kielich korzyści
Gra na djembe to nie tylko umiejętność tworzenia rytmu. To świadomość dążenia do błogostanu, równowagi i uwolnienia emocji. Bębnienie daje radość i niesamowitą frajdę: dzieciom, dorosłym i całkiem poważnym starszym osobom. Udowodniono, iż gra na djembe świetnie synchronizuje pracę półkul mózgowych, znakomicie pomaga rozluźnić mięśnie, doskonali umiejętność pracy w grupie i pomaga otworzyć się na ludzi i wyzbyć się nieśmiałości. Naukowcy, którzy wszędzie muszą dołożyć swe racjonalne „trzy grosze”, tłumaczą pozytywny wpływ djembe tym, iż rytm bębnienia przypomina puls krwi i pomaga człowiekowi dotrzeć do swoich pierwocin i na nowo cieszyć się życiem. Djembe jednoczy pokolenia i nacje, likwiduje podziały rasowe i klasowe, znosi uprzedzenia i napełnia czystą radością – kiedy spotka się co najmniej dwóch bębniarzy ( a czasem jest ich ponad 70!), zaczyna działać fenomen rytmu, który każdemu uczestnikowi niezwykłej sesji muzycznej pozwala włożyć indywidualny wkład w tworzenie porywającej całości. Ta magia naprawdę działa, dlatego: bębniarze całej Ziemi łączcie się i wystukujcie swój radosny rytm życia!